Całą noc nie mogłam spać. Rozmyślałam o wczorajszym
wieczorze... nieszczęsnym wieczorze. Analizowałam każde słowo
powiedziane przez Louisa. Jak to mogło się stać? Czy byłam aż
tak ślepa, żeby tego nie widzieć? Louis mnie kocha, a ja go tak
potraktowałam. Chciałam jak najszybciej się z nim spotkać i go
przeprosić. Ale czy w ogóle powinnam go przepraszać? - popatrzyłam
na piękny pierścionek na palcu – Przecież za niedługo będę
panią Lanter. Rozmyślania przerwał mi narzeczony który właśnie
się obudził.
- Dzień dobry kochanie. Czemu już nie śpisz?- zapytał całując mnie w policzek
- Chciałam wstać wcześniej i zrobić ci śniadanie – skłamałam.
Chłopak przytulił mnie do siebie i leżeliśmy tak przez chwile.
Leżąc w jego objęciach przypomniały mi się chwile z Lou.
Posmutniałam, lecz nie dałam po sobie tego poznać. Matt wypytywał
mnie o wczorajsze zdarzenia jednak ja wymigiwałam się od odpowiedzi
nie mówiąc nic konkretnego. W końcu wstałam z łóżka i poszłam
do łazienki. Szybko się wymalowałam i uczesałam włosy. Następnie
ubrałam się i już byłam gotowa. Zaczekałam chwile na Matta i
poszliśmy na dół na śniadanie. Na dole spotkaliśmy całą ekipę.
Harry patrzył na mnie jak by miał mnie zabić wzrokiem, a Louis
odwrócony był plecami i nawet na mnie nie popatrzył. Matt
powiedział, że pobyć ze mną sam i poszliśmy do osobnego stolika.
Podczas śniadania nie mogłam się skoncentrować. Słowa Matta
wlatywały mi jednym uchem, a wylatywały drugim. W końcu chłopak
zapytał co się ze mną dzieje i czy to ma coś wspólnego z
wczorajszym. Ja oczywiście wszystkiego się wyparłam.
Po skończonym śniadaniu wróciliśmy do pokoju. Matt złapał mnie
w pół i zaczął całować. Wcale mi się to nie podobało jednak
odwzajemniłam jego pocałunki. Chwile po tym leżeliśmy już na
łóżku. Chłopak całował mnie po szyi rozpinając bluzkę, a
następnie stanik. Znaczą schodzić w dół i pieścił moje piersi.
Przewróciłam go na plecy i siadłam na nim okrakiem. Chłopak
przybliżył mnie do siebie, gładząc mnie po plecach. Wróciliśmy
do namiętnych pocałunków, a ja przy okazji zdarłam z niego
koszule urywając wszystkie guziki. Chłopak zaśmiał się jednak
nie przerywał całowania. Po chwili byliśmy już nadzy. Wszystko
działo się tak szybko... Skończyliśmy ciężko dysząc...
Matt dziś wieczorem miał samolot do LA. Musiał wrócić ze względu
na kręcony film. Szczerze to było mi to na rękę, gdyż chciałam
porozmawiać z Lou. Pomogłam mu spakować ubrania i pojechaliśmy na
lotnisko. Po pożegnaniu wróciłam do hotelu. Odebrałam klucze i
skierowałam się w stronę apartamentu chłopaków. Drzwi otworzył
mi Harry patrząc na mnie tym samym wzrokiem co przy śniadaniu.
- Jest Louis? - zapytałam
- Co ty jeszcze od niego chcesz? Zostaw go w spokoju. Zostaw nas wszystkich w spokoju!!!!- wykrzyczał zamykając mi drzwi przed nosem.
- Harry otwórz! Chcę z nim pogadać. Proszę!- mówiłam przez drzwi. Nie uzyskałam jednak żadnej odpowiedzi – Proszeeeee – osunęłam się na podłogę. Zakryłam twarz rękami i zaczęłam płakać. Musiał to usłyszeć Liam, gdyż otworzył mi drzwi i pomógł wstać. Później powiedział, że Lou nie chce ze mną rozmawiać i że bardzo to przeżywa.
- Lepiej będzie jak już pójdziesz. Może jutro zmieni zdanie- dodał
Pokiwałam tylko głową i wróciłam do swojego pokoju. Zamknęłam
drzwi i rzuciłam się z płaczem na łóżko. Nawet nie wiem kiedy
usnęłam...