poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział Dziewiąty

Całą noc nie mogłam spać. Rozmyślałam o wczorajszym wieczorze... nieszczęsnym wieczorze. Analizowałam każde słowo powiedziane przez Louisa. Jak to mogło się stać? Czy byłam aż tak ślepa, żeby tego nie widzieć? Louis mnie kocha, a ja go tak potraktowałam. Chciałam jak najszybciej się z nim spotkać i go przeprosić. Ale czy w ogóle powinnam go przepraszać? - popatrzyłam na piękny pierścionek na palcu – Przecież za niedługo będę panią Lanter. Rozmyślania przerwał mi narzeczony który właśnie się obudził.
  • Dzień dobry kochanie. Czemu już nie śpisz?- zapytał całując mnie w policzek
  • Chciałam wstać wcześniej i zrobić ci śniadanie – skłamałam.
Chłopak przytulił mnie do siebie i leżeliśmy tak przez chwile. Leżąc w jego objęciach przypomniały mi się chwile z Lou. Posmutniałam, lecz nie dałam po sobie tego poznać. Matt wypytywał mnie o wczorajsze zdarzenia jednak ja wymigiwałam się od odpowiedzi nie mówiąc nic konkretnego. W końcu wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Szybko się wymalowałam i uczesałam włosy. Następnie ubrałam się i już byłam gotowa. Zaczekałam chwile na Matta i poszliśmy na dół na śniadanie. Na dole spotkaliśmy całą ekipę. Harry patrzył na mnie jak by miał mnie zabić wzrokiem, a Louis odwrócony był plecami i nawet na mnie nie popatrzył. Matt powiedział, że pobyć ze mną sam i poszliśmy do osobnego stolika. Podczas śniadania nie mogłam się skoncentrować. Słowa Matta wlatywały mi jednym uchem, a wylatywały drugim. W końcu chłopak zapytał co się ze mną dzieje i czy to ma coś wspólnego z wczorajszym. Ja oczywiście wszystkiego się wyparłam.
Po skończonym śniadaniu wróciliśmy do pokoju. Matt złapał mnie w pół i zaczął całować. Wcale mi się to nie podobało jednak odwzajemniłam jego pocałunki. Chwile po tym leżeliśmy już na łóżku. Chłopak całował mnie po szyi rozpinając bluzkę, a następnie stanik. Znaczą schodzić w dół i pieścił moje piersi. Przewróciłam go na plecy i siadłam na nim okrakiem. Chłopak przybliżył mnie do siebie, gładząc mnie po plecach. Wróciliśmy do namiętnych pocałunków, a ja przy okazji zdarłam z niego koszule urywając wszystkie guziki. Chłopak zaśmiał się jednak nie przerywał całowania. Po chwili byliśmy już nadzy. Wszystko działo się tak szybko... Skończyliśmy ciężko dysząc...
Matt dziś wieczorem miał samolot do LA. Musiał wrócić ze względu na kręcony film. Szczerze to było mi to na rękę, gdyż chciałam porozmawiać z Lou. Pomogłam mu spakować ubrania i pojechaliśmy na lotnisko. Po pożegnaniu wróciłam do hotelu. Odebrałam klucze i skierowałam się w stronę apartamentu chłopaków. Drzwi otworzył mi Harry patrząc na mnie tym samym wzrokiem co przy śniadaniu.
  • Jest Louis? - zapytałam
  • Co ty jeszcze od niego chcesz? Zostaw go w spokoju. Zostaw nas wszystkich w spokoju!!!!- wykrzyczał zamykając mi drzwi przed nosem.
  • Harry otwórz! Chcę z nim pogadać. Proszę!- mówiłam przez drzwi. Nie uzyskałam jednak żadnej odpowiedzi – Proszeeeee – osunęłam się na podłogę. Zakryłam twarz rękami i zaczęłam płakać. Musiał to usłyszeć Liam, gdyż otworzył mi drzwi i pomógł wstać. Później powiedział, że Lou nie chce ze mną rozmawiać i że bardzo to przeżywa.
  • Lepiej będzie jak już pójdziesz. Może jutro zmieni zdanie- dodał
Pokiwałam tylko głową i wróciłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi i rzuciłam się z płaczem na łóżko. Nawet nie wiem kiedy usnęłam...