sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział Czwarty


- Co znowu! - powiedziałam słysząc dzwoniący telefon.
- Louis, Louis! Śpisz? - próbowałam obudzić śpiącego obok Louisa.
- Teraz już nie! - powiedział zaspanym głosem Lou
- Mógłbyś podać mi telefon, jesteś bliżej – poprosiłam.
Louis wstał i przyniósł mi dzwoniący już od dłuższego czasu telefon. Na wyświetlaczu widniało pięć nieodebranych połączeń od Matta. Po chwili telefon znów zadzwonił.
- Halo!- odebrałam – Co się stało, że dzwonisz o tej godzinie?
- Gdzie jesteś? - spytał Matt
- W Nowym Yorku. Powiesz mi co się dzieje? – zapytałam ponownie.
- Widziałaś co piszą w gazetach? - zapytał
- Matt!! Jest szósta rano! I nie, nie wiem co piszą w gazetach – powiedziałam z lekkim zdenerwowaniem.
- Jest przy tobie Louis – zapytał zezłoszczony
- Że co? O co Ci chodzi! Budzisz mnie o 6 i zadajesz kretyńskie pytania. Louis jest w innym pokoju – skłamałam
- W gazetach piszą, że jesteście razem!!! W dodatku mają zdjęcia! Czemu mi nic nie powiedziałaś? Chyba powinienem wiedzieć! - wrzeszczał Matt
- Jakie zdjęcia? Pierwsze słyszę! Dobrze wiesz, że w gazetach szukają sensacji. A jeśli byłaby to prawda to możesz być pewien, że byś się o tym pierwszy dowiedział. - tłumaczyłam patrząc na Louisa, który przysłuchiwał się rozmowie – dobrze wiesz, że Cie kocham, więc jak mogłabym Cię zdradzić.
- Dobrze, może i masz rację. Jednak musimy sobie to wyjaśnić jak się spotkamy. Przepraszam że cie obudziłem ale jak to zobaczyłem wpadłem w panikę, że mogę cie stracić. Kocham Cię bardzo. Pamiętaj o tym! Zadzwonię później – powiedział.
- OK kochanie, ja też cie kocham – dodałam zakończając rozmowę.
Położyłam telefon na stoliku i odwróciłam się plecami do Louisa. Ten złapał mnie za ramie i odwrócił w swoją stronę.
- Czemu nie powiedziałaś mu prawdy - zapytał Lou
- A po co mam go denerwować? Przecież nie robimy nic złego – odpowiedziałam.
- No tak nie robimy nic złego – dodał Louis i odwrócił się na drugą stronę. Później tylko dodał ze idzie spać, a ja mogę sobie robić co chce.
Gdy się obudziłam Lou już nie było. Wstałam i poszłam do kuchni. Tam też nikogo nie było. W jednym z pokojów znalazłam Nialla. Był sam.
- Gdzie są wszyscy?- zapytałam.
- Harry pojechał do Taylor, a reszta na lotnisko po dziewczyny – odparł.
- A no tak jak mogłam zapomnieć, że dzisiaj przyjeżdżają – powiedziałam uderzając się w głowę ręką.
Odwróciłam się na piętach i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Potem po raz pierwszy od dawna nie wiedziałam co na siebie włożyć. Stałam przed lustrem i przymierzałam po kolei każdy ciuch. W końcu po pól godziny wybrałam najlepszy zestaw. Nie wiem dla kogo się tak stroiłam. Może chciałam aby Louis zwrócił na mnie swoja uwagę. Nagle przypomniałam sobie o porannej rozmowie z moim chłopakiem. Szybko założyłam buty i pobiegłam do najbliższego kiosku. Na okładce czasopisma „the stars” zobaczyłam zdjęcie Louisa. Kupiłam gazetę i zaczęłam czytać artykuł. Nosił tytuł Nowy romans w zespole. Artykuł opowiadał o naszym rzekomym romansie. A jako dowód było zdjęcie, na którym Louis dotyka mojej ręki.
- I to ma być ten niby dowód – pomyślałam.
Wywaliłam gazetę do kosza i wróciłam do mieszkania. Niall był w kuchni.
- No to co robimy babe? - zapytałam z uśmiechem
- Hmm. Może przygotujemy jakąś kolacje dla wszystkich – zapytał
- Świetny pomysł. Ale pierw musimy jechać na zakupy – powiedziałam patrząc do lodówki.
- Masz rację – zgodził się Niall.
W drodze do sklepu obmyśliliśmy menu. Pierwsze danie - zupa serowa. Na drugie zapiekanka kebab- gyros, a na deser tiramisu. Zrobiliśmy ogromne zakupy. Przed sklepem spotkaliśmy fankę, która prosiła o zdjęcia. Potem szybko wróciliśmy do domu i zaczęliśmy pichcić nasze dania. Niall zajął się zupą, a ja zapiekanka i deserem. Gdy wkładałam zapiekankę do piekarnika pojawili się Liam i Zayn z dziewczynami.
- Ale tu ładnie pachnie – powiedzieli.
- Przygotowaliśmy pyszną kolację – chwalił się Niall
- A gdzie Louis – zapytałam
- Eleonor wyciągnęła go na zakupy – powiedziała Daniele – My się chyba nie znamy. Jestem Daniele – dodała wyciągając rękę.
- A ja Perrie. Miło mi – dodała dziewczyna.
- Miło was poznać. A teraz siadajcie do stołu – powiedziałam
Gdy kończyliśmy kolacje przyszedł Louis z piękną Eleonor. Dziewczyna wyglądała oszałamiająco. Ubrana była w krótką czarną sukienkę i wysokie buty. Jej długie, błyszczące włosy opadały na ramiona. W rękach trzymała pełno torb z zakupami.
- A co wyście tam nakuplil – zapytał Liam
- To prawie wszystko El – powiedział Lou
- Siadajcie do stołu. Przygotowaliśmy z Magda kolację – powiedział Niall
- Nie dziękujemy, jedliśmy na mieście- odparli razem.
Słysząc te słowa zrobiło mi się przykro. Moja praca poszła na marne. Do moich oczu prawie napłynęły łzy. Po kolacji dziewczyny pozmywały naczynia, a ja poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać. Po chwili zjawił się Louis trzymając w ręku małą torbę. Położył ja koło drzwi i zaczął pakować swoje rzeczy.
- A gdzie ty się wybierasz – zapytałam.
- Przenoszę się do innego pokoju – odparł
- Nie, ja pójdę do pokoju Nialla, a ty możesz tu zostać – powiedziałam.
- Nie, nie będę robić ci problemu – dodał Louis
- Ale na prawdę to żaden problem. Zostań tu proszę – nalegałam
- Dobrze jak chcesz. A i mam coś dla ciebie – wziął torbę i wyciągną z niej sweterek w paski – Pomyślałem, że ci się spodoba.
- Tak jest piękny. Dziękuje ci bardzo – objęłam go i dałam buziaka w policzek. Czułam jak po moim ciele przechodzą ciarki. Louis objął mnie jeszcze mocniej po czym wstał i powiedział, żebym nie mówiła o tym Eleonor. Pokiwałam głową, a ten wyszedł z pokoju. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam do pokoju Nialla. Po drodze pożegnali się Liam i Zayn, gdyż wychodzili do wynajętych pokoi.
*
- Louis, czy ty zawsze mu... - wpadłam do łazienki o 3 nad ranem
- ooo przepraszam myślałam że to Lou – dodałam natknąwszy się na Eleonor.
El ubrana była w seksowną, prześwitującą koszulę nocną. Pod spodem nie maiła stanika.
- Nie ma go tu, a co od niego chciałaś? – zapytała
- Nie już nic – dodałam
- A co wy tu robicie?- zapytał Louis, który właśnie przyszedł
- Chyba Magda chciała coś od Ciebie- powiedziała El
- Po prostu chciałam …, zresztą to już nie ważne- zaczęłam się jąkać
- Mam nadzieję, że to ja cię nie obudziłam. Staraliśmy się być cicho – powiedziała z uśmieszkiem Eleonor.
- Nie, nie obudziliście mnie. To ja już idę spać -odparłam. Już od tamtego momentu wiedziałam, że nie będziemy z El koleżankami.
Gdy odchodziłam Lou złapał mnie za nadgarstek. Popatrzył mi w oczy i powiedział dobranoc.
*
- Czemu ją skłamałaś? Przecież się nie kochaliśmy.- zapytałem leżącej obok Eleonor.
- A czy ona sobie za bardzo nie pozwala? Jak tak może wchodzić do łazienki? A gdybyś był nago to co? - mówiła z oburzeniem
- El nie przesadzaj. Nie bądź zazdrosna – powiedziałem przytulając ją do siebie.
- A może mam powody – powiedziała
- Nie masz kochanie – dodałem
- Louis, kocham Cie – powiedziała Eleonor całują mnie w usta.
Nic nie odpowiedziałem. Przytuliłem ją mocno do siebie i zacząłem zastanawiać się nad tymi słowami. Czy ja ją jeszcze kocham? A może to tylko przyzwyczajenie ...

piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział Trzeci

Dziś jest mój wielki dzień. Jedziemy do Polski. Będzie to pierwszy występ One Direction w naszym kraju, więc jestem bardzo podekscytowana. Z tego co nam wiadomo wszystkie bilety są wyprzedane. Koncert odbędzie się w Katowicach. Zaraz po przylocie mamy spotkanie w Dzień Dobry TVN.
Na lotnisku czeka już tłum fanek. Chłopcy zatrzymują się, aby rozdać autografy. Dziewczyny dają chłopcom rożne prezenty i liściki. W końcu ochrona przeprowadza nas przez tłum do samochodu. Podczas podróży chłopcy przeglądają i komentują liściki. Louis dostał pięknego misia, a Harry czerwone bokserki z napisem, które przypadły mu do gustu. W końcu auto się zatrzymuję pod budynkiem TVN-u, a tu również czeka tłum wrzeszczących dziewcząt.
- O Matko ile ludzi- powiedział ze zdziwieniem Niall.
- W końcu fanki czekały na was trzy lata- odparłam.
Po rozdaniu kilku autografów z trudem przedostajemy się do środka. Na gorze czekają już na nas makijażyści. Chłopcom nałożyli puder natomiast mi robią pełny makijaż. Nagle podchodzi Louis z pędzelkiem do pudru i dotyka mojego nosa robiąc mi ciemną plamę.
- Spadaj Lou – mówię próbując go kopnąć.
- O jak ślicznie wyglądasz – śmieje się Lou.
- Zachowujcie się jesteśmy kamerowani - dodaje Liam.
Po usłyszeniu tego Louis łapie Harrego i wygłupiają się do kamery.
W studiu wita nas Kinga Rusin. Początek wywiadu zawiera standardowe pytania. Momentem przełomowym jest pytanie do mnie: Kogo najbardziej lubisz z zespołu?
- Myślę, że nie mogę powiedzieć kogo lubię najbardziej. Oni wszyscy nie dają się „nie lubić” więc każdego lubię na swój sposób- odpowiedziałam.
- A mi się wydaję, że Louisa. Przecież wy nawet...- mówi Harry.
- Harry przestań! - przerywam mu nagle dając kuśkańca.
- Co miałeś na myśli?- docieka redaktorka.
- Miałem tylko powiedzieć, że obydwoje się dopasowali. Są tak samo szaleni. Myślę, że Magda jest damską wersją Louisa- odpowiada z uśmiechem Harry. Reszta chłopaków mu przytakuje.
- Czy Ciebie i Louisa łączy coś więcej?- pada następne pytanie.
- Co!!! Nie!!! Jesteśmy tylko dobrymi kolegami. A poza tym zarówno Louis jak i ja mamy swoje drugie połówki – odpowiadam ze zdenerwowaniem.
Louis tylko spuścił głowę i nic nie dodał. Po skończeniu wywiadu chłopcy zaśpiewali piosenkę Live While We're Young. Po opuszczeniu studia wyruszamy do Katowic. Koncert przebiega według planów. Po koncercie udajemy się na noc do mojej rodzinnej miejscowości, która leży na południu Polski.
- Wow! To twój dom – pyta Niall.
- Tak. A co podoba Ci się? - zapytałam
- No, jest super- dodał
- Ok. Chodźcie szybko. Zostawimy walizki i idziemy do moich rodziców – dodałam.
Po zostawieniu walizek poszliśmy do domu obok, gdzie mieszkała moja rodzina. Zaraz w progu przywitała mnie moja malutka bratanica. Dałam jej prezent, który kupiłam jeszcze we Francji. Spotkanie było dość kłopotliwe, gdyż musiałam tłumaczyć każde słowo każdej ze stron. Po przedstawieniu chłopaków zjedliśmy pyszną kolację przygotowaną przez moją mamę. Po kolacji oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa, o które poprosił Harry. Chłopcy mieli niezły ubaw. Był to jeden z najmilszych wieczorów jakie z nimi spędziłam. Potem wróciliśmy do domu i szybko poszliśmy spać, gdyż nazajutrz mieliśmy lecieć do USA.


czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział Drugi

Czas szybko mijał, a my jeździliśmy z jednego kraju do drugiego. Koncerty, wywiady, spotkania z fanami były dla nas normą. Już na początku zostałam obrzucona przez fanki hejtami. Szczerze to nie byłam do tego przyzwyczajona, więc trochę mnie to zabolało. Oczywiście normalne było, że jako celebrytka od czasu do czasu byłam mieszana z błotem, ale nie na taką skale jak teraz. Raz „fanka” złapała mnie za włosy i nie chciała puścić. Dopiero interwencja ochroniarza poskutkowała. To było naprawdę ciężkie przeżycie. Chłopcy starali się mnie pocieszać - jednak na marno. Louis nawet na swoim Tweeterze napisał do swoich fanów wiadomość, ale to i tak nie pomogło (jednak było to naprawdę miłe z jego strony).
Będąc w Niemczech Harry zaproponował, abym przeniosła się do ich pokoju. Stwierdził, że będzie zabawnie i lepiej się poznamy. Na początku wahałam się, ale po namowach chłopaków zgodziłam się. W apartamencie było tylko 3 łóżka.

- Ej, a gdzie ja mam niby spać? - zapytałam.
- Masz trzy łóżka do wyboru milady – powiedział ze śmiechem Harry.
- Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło- odparłam.
- Tak, wiem. Ale tak na poważnie to jest nas sześcioro więc wypada dwie osoby na jedno łóżko. Możesz wybrać z kim chcesz spać. Oczywiście mam nadzieję ze będę to ja. No albo możemy zrobić losowanie- dodał.
- No to ja wole losowanie. Będzie sprawiedliwie. Zgadzacie się na to? A może ktoś nie chce ze mną spać?- zapytałam niepewnie.
- Chcemy- odparli chórem.
- Zamknęłam oczy i obróciłam się w około. Chłopcy zamienili pozycje, a ja wskazałam palcem. Okazało się, że był to Louis. Ucieszyłam się, bo jednak z nim miałam najlepsze relacje. Z drugiej strony było mi szkoda, że nie jest to Harry, ponieważ on podobał mi się najbardziej.
Była godzina 18.00, Naill, Zayn i Harry poszli na kolacje. Liam wyszedł na miasto po prezent dla Daniele, a ja zostałam z Louisem sama w pokoju. Usiedliśmy na sofę i włączyliśmy TV. Niestety nie było nic ciekawego, więc poprosiłam Louisa żeby nauczył mnie swojego tańca. Zgodził się. Włączyliśmy piosenkę C'mon C'mon i zaczęliśmy tańczyć. Najpierw Louis pokazywał mi kolejne ruchy, a ja go naśladowałam, później skakaliśmy jak opętani.
 Wygłupy przerwali nam chłopacy, którzy wrócili z kolacji.
- A co tu się dzieje- zapytał Nial.
- Nic, a co miałoby się dziać. Tylko sobie tańczyliśmy- powiedziałam śmiejąc się wraz z Louisem.
- Jesteście naprawdę stuknięci. Słychać was było na korytarzu - powiedział Harry.
- Nie przesadzaj Haza. Idź lepiej spać- dodał Lou – My też idziemy co?
Pokiwałam głową i poszliśmy do swojego pokoju.
- Idę wziąć prysznic a ty mi zagrzej pierzynkę – powiedziałam do Louisa, który już szykował się do spania.
- Dobrze kochanie – zażartował Louis.
Po dziesięciu minutach byłam już z powrotem. Louis leżał na łóżku z rekami pod głową. Kołdrą przykryty był do połowy, więc widać było jego tors. Muszę przyznać, że wyglądał bardzo seksownie. Po raz pierwszy popatrzyłam na niego nie jak na kolegę. Zobaczyłam w nim obiekt pożądania. Moje fantazje zaraz rozwiał fakt, że mam już chłopaka, który mnie bardzo kocha. O wilku mowa! Louis powiedział, że Matt dzwonił do mnie dwa razy. Wzięłam telefon i puściłam sygnał. Matt zaraz oddzwonił. Położyłam się na łóżku obok Louisa i zaczęłam rozmowę.
- Kochanie tęsknie za tobą. Już nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy. Kocham Cie- powiedziałam kończąc rozmowę .
W chwili wymawiania tych słów popatrzyłam na Louisa. Najwyraźniej posmutniał i odwrócił się na drugą stronę.
Po skończeniu rozmowy Louis nie odwracając się powiedział mi tylko dobranoc. Miałam zapytać czy coś się stało, ale stwierdziłam, że to nie jest dobry pomysł. Zgasiłam tylko lampkę nocną i poszłam spać.

czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział Pierwszy


    - Dzień dobry, jestem...- powiedziałam, podchodząc do recepcji.
    - Tak, wiem kim pani jest! – przerwała mi miła recepcjonistka podając klucze do pokoju nr 12.
    Po chwili zjawił się bagażowy i podniósł moje dwie walizki. Po jego wyrazie twarzy widać było, że są dla niego za ciężkie.
    - Może ja panu pomogę- odparłam.
    - Niech się pani nie martwi, my się wszystkim zajmiemy, a panią zapraszam na kolacje do naszej restauracji – powiedział kierownik hotelu, który przyszedł niezauważony- Proszę pójść za mną. 

    Usiadłam przy najbliższym stoliku, który znajdował się przy oknie. Zamówiłam tylko sałatkę grecką, gdyż nie byłam bardzo głodna. Czekają na zamówienie oglądałam piękny widok za oknem. Oglądając widniejącą wieżę Eiffela wspominałam ostatnio spędzone wakacje z Mattem. Późnej pomyślałam, że muszę przygotować sobie jakąś rozmowę powitalną na przyjazd chłopaków z 1D. Był mi to zespół bardzo dobrze znany gdyż byłam ich fanką. Dlatego też nie chciałam popełnić gafy już na samym początku znajomości. Rozmyślania przerwała mi kelnerka, która przyniosła sałatkę.
    Podczas jedzenia zza pleców usłyszałam głośne gadanie jakichś osób. Szybko się odwróciłam, a moim oczom pojawił się znajomy widok. Byli to chłopcy z 1D. Harry, mój faworyt z pięknym uśmiechem jak zwykle wyglądał czarująco. Zayn - przystojny brunet ze śniadą cerą ubrany był w czarne rurki i biała koszulkę. Muszę przyznać ze wyglądał nieziemsko. Na Liama i Nialla nawet nie zwróciłam uwagi, gdyż przykuł ją Louis. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest taki śliczny. Miał piękne usta i zgrabny nosek. Idealnie ułożone włosy opadały mu na twarz. Jednak największe wrażenie robiły jego oczy. Miały cudowny błękitny kolor i błyszczały jak iskierki w świetle hotelowych lamp.
    - Ty musisz być Morena tak?- zapytał Liam podając rękę.
    - O mój Boże, a co wy tu robicie mieliście być dopiero jutro- powiedziałam z drżącym głosem.
    - O jakie miłe przywitanie- powiedział z ironią Louis.
    - Tak mieliśmy być jutro, ale plany się zmieniły i przylecieliśmy dzisiaj- dodał Liam- no to w końcu ty jesteś Morena?
    - Tak to ja, przepraszam, ale naprawdę się was nie spodziewałam - powiedziałam. Na twarzy czułam jak robię się czerwona.
    - W takim razie jestem Niall, a to Louis, Harry, Zayn i Liam- odparł Niall wskazując po kolei chłopaków.
    - Miło was poznać- wstałam, podałam każdemu rękę i pocałowałam w policzek na przywitanie.
    Chłopcy usiedli szybko do stołu i zamówili swoje dania. Podczas kolacji rozmawialiśmy na temat naszej półrocznej trasy koncertowej. Nawet nie zauważyłam, że jest już tak późno. Po kolacji poszliśmy do swoich pokoi.
    *
    Po wejściu do pokoju Niall i Liam zaczęli rozpakowywać swoje bagaże. Louis zadzwonił do Eleonor, a Zayn i Harry rzucili się na wielkie łóżko.
    - Ale z niej laska – powiedział Harry
    - Noo, jest soooo hot! - odparł Zayn
    - A wiecie, że ma narzeczonego- dodał Louis, siedzący obok na sofie z telefonem w dłoni- A poza tym Zayn ty masz Perrie.
    - Ty to musisz wszystko zepsuć Lou – odpowiedzieli razem.
    - Ważne jest to że nie ma męża, a zresztą gdyby nawet go miała to i tak w niczym to nie przeszkadza z uśmiechem powiedział Harry.

Opis fabuły

Magdalena to piękna dwudziestoletnia polka po przejściach. Wyszła za mąż za znanego celebryte dla uzyskania obywatelstwa Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna jest bardzo utalentowana. Mąż pomaga jej w zdobyciu sławy. Dzięki niemu staję się popularną piosenkarką oraz aktorką. Działa pod pseudonimem Morena. Po roku małżeństwa rozstają się. Dziewczyna szuka swojej drugiej połówki. Aktualnie spotyka się z aktorem Mattem Lanter'em, którego poznała na planie filmowym. Czy dziewczyna znajdzie w końcu szczęście? Czy wspólna trasa koncertowa z zespołem One Direction wniesie coś nowego do jej życia? Przekonasz się czytając They don't know about us.