wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział Ósmy - część druga

Gdy wróciliśmy do hotelu wszyscy na nas czekali. Na miejscu były już dziewczyny chłopaków łącznie z Eleonor. Moja stylistka była zdenerwowana gdyż do rozdania nagród zostało tylko dwie godziny. Szybko kazała mi się rozebrać i przymierzyć przygotowaną przez nią suknię wieczorową. Suknia była długa aż do ziemi koloru czarnego. Miała dekolt w kształcie serca i była bez pleców. Po założeniu sukienka była dopasowana i dobrze na mnie leżała. Następnie dziewczyna upięła mi włosy w pięknego koka i zrobiła makijaż w stylu smokey eyes. Na koniec założyłam srebrne, brokatowe szpilki i wzięłam kopertówkę tego samego koloru. Efekt końcowy był …. hmmm zadowalający. 

Przed hotelem czekały już na nas limuzyny. Gdy byliśmy już gotowi pojechaliśmy na miejsce rozdania nagród. Pierw na czerwony dywan weszli chłopcy. Tam zostali oślepieni fleszem aparatów. Po chłopakach przyszła kolej na mnie. Gdy miałam już wchodzić na sale za plecami usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam JEGO.

- Matt co ty tu robisz? Przecież pisałeś, że nie możesz przyjechać- zdziwiona pocałowałam go w policzek zostawiają czerwony ślad szminki.
- Chciałem zrobić Ci niespodziankę – odpowiedział przytulając mnie.


Chwyciłam bruneta za rękę i weszliśmy do sali. Jeszcze przez chwile pozowaliśmy do zdjęć, a potem usiedliśmy na wyznaczonym miejscu. Podczas gali chłopcy wygrali nagrody za najlepszy album oraz najlepszy utwór. Ja natomiast otrzymałam statuetkę za najlepszą wokalistkę pop. Po gali czekały nas wywiady i zdjęcia. Dopiero koło 22 pojechaliśmy do restauracji uczcić wygrane. Podczas kolacji gadaliśmy o wszystkim i o niczym popijając szampana. Przy każdym ruchu Matta w moja stronę czułam na sobie wzrok Louisa. Po jego minie widać było, że nie jest zadowolony z jego obecności. Zresztą tak samo jak ja nie byłam zadowolona z obecności El. Gdy oczekiwaliśmy na deser stało się coś bardzo, bardzo nieoczekiwanego.
Matt odsuną krzesło i klękną koło mnie. Z kieszeni marynarki wyciągną czerwone pudełeczko w kształcie serca. Otworzył go i zobaczyłam piękny pierścionek z dużym brylantem.

- Wiem, że to może nie odpowiedni moment, ale nie mogłem już się doczekać. Znamy się już długo i jestem pewien, że jesteś miłością mojego życia. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym być z kimś innym, więc Magdaleno wyjdziesz za mnie? - powiedział klęczący Matt
- yyy.... ja..... - jąkałam się nie mogąc nic więcej powiedzieć.

Popatrzyłam na wszystkich przy stole. Wszyscy mieli uśmiech na twarzy z wyjątkiem Louisa i Harrego. Lou zbladł i miał łzy w oczach. Matt powtórzył pytanie, a ja przełknęłam ślinę i powiedziałam TAK. Chłopak założył mi pierścionek na palec i mocno pocałował. Ludzie w restauracji bili brawo, a ja wymusiłam uśmiech. Zrobiłam duży łyk szampana i poprosiłam o coś mocniejszego.
Po chwili wstałam i poszłam do łazienki. Oparłam się o ścianę i patrzyłam na pierścionek. Zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam i co będzie dalej. Gdy wychodziłam pod drzwiami czekał Louis.

- Magda nie rób tego proszę cię – mówił Lou, a po jego policzkach spływały łzy.
- Lou co ty mówisz – udawałam, że nie wiem o co chodzi.
- Kocham Cie! Już od dawna miałem Ci to powiedzieć.
- Przecież masz Eleonor i to ją kochasz – odparłam zaskoczona.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz. Ciebie kocham. El już dla mnie nie istnieje.


Słuchając jego słów rozpłakałam się. Chciałam powiedzieć, że też go kocham, ale odwróciłam się i poszłam z powrotem do łazienki. Chłopak poszedł za mną i mocno mnie uścisną. Kobiety patrzyły na niego oburzone, ale jemu to nie przeszkadzało. Lou klękną i złapał mnie za ręce. Prosił abym oddała Mattowi pierścionek.

- Lou daj spokój. Jestem zaręczona z Mattem – mówiłam – Nie mogłeś mi tego wcześniej powiedzieć.
- Tak mogłem, ale czekałem na odpowiednią okazję.
- Przykro mi, ale nic nie mogę zrobić.
- Ale ja cie kocham... proszę...- mówił drżącym głosem Lou
- Ale ja cię nie kocham , zrozum to. Kocham Matta i z nim zamierzam spełnić resztę życia- powiedziałam nie wytrzymując już tej sytuacji.


Z oczu chłopaka popłyną strumień łez. Wstał i wyszedł bez słowa. Oparłam się rekami o stojącą obok szafkę i patrzyłam na siebie w lustrze. Po moich policzkach płynęły łzy zmywając makijaż. Nie mogłam przestać płakać. Wyciągnęłam z torebki chusteczki i delikatnie wycierałam łzy. Gdy w końcu przestałam płakać poprawiłam makijaż jak tylko mogłam, aby zatuszować czerwone oczy. Gdy wyglądałam w miarę normalnie wróciłam do stolika i powiedziałam Mattowi, że wracamy do hotelu. El zapytała czy nie widziałam Louisa, gdyż nie było go przy stole. Ja tylko pokiwałam przecząco głową i wyszłam. W drodze powrotnej Matt pytał co się stało lecz ja bez słowa przytulałam się do niego i zaczęłam płakać.

3 komentarze:

  1. boze boze boze, czy ty to widzisz, takie cudenko, jak ja bym chciala tak pisac, az ci zazdroszcze :3, moglabys zajrzec na mojego bloga http://1directiondreaming.blogspot.no/ z gory dziekuje <3

    OdpowiedzUsuń
  2. zmieniałaś coś, bo mi się zdaje, że albo po prostu czytałam ten post i go nie skomentowałam, co by było dziwne, albo usunełaś i dodałas ponownie. Bo końcowej rozmowy z Lou nie pamiętam...
    dodalam u siebie 3 http://could-freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.com serdecznie cię na nią zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. [SPAM]
    [...] ale prawda jest taka, że to zawsze byłeś ty. To ciebie miałam na tapecie, to na twoje solówki czekałam- podniosłam spuszczony dotąd wzrok i zauważyłam, że zbliża się w moim kierunku[...]
    jeśli chcesz wiedzieć, co wydarzyło się w czwartym rozdziale, to zapraszam na could-freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń