Z samego rana dostałam SMS-a od Matta, że nie będzie w stanie
przyjechać na rozdanie nagród. Powiedziałam o tym Louisowi, który
leżał obok mnie. Lou pocieszył mnie, że jakoś to będzie i żebym
się nie przejmowała. Chłopak uśmiechną się i przytulił mnie do
siebie. Uwielbiałam jak to robi. Mocno wtuliłam się w jego nagi
tors. Czułam się jak w siódmym niebie. Co ja zrobię jak trasa się
skończy – pomyślałam. Muszę przyznać, że bardzo
przyzwyczaiłam się do jego obecności, naszych wspólnych rozmów,
wygłupów i oczywiście wspólnych nocy. Nie mogłam sobie
wyobrazić, że już za miesiąc to wszystko się skończy.
- Lou lubisz mnie – zapytałam
- Oczywiście że cie lubię, bardzo lubię – odpowiedział i
popatrzył mi prosto w oczy.
- Nie wyobrażam sobie,że za miesiąc to wszystko się skończy –
powiedziałam
- Ale to przecież nie musi się kończyć – powiedział Lou.
Przybliżył głowę w moim kierunku, a nasze usta zbliżyły się
do siebie, mało co brakowało i byśmy się pocałowali. W tym
momencie odwróciłam głowę i szybko wstałam z łóżka.
- Muszę coś zjeść – wymyśliłam coś na poczekaniu – Idę do
kuchni!
Louis uśmiechną się i poszedł za mną. Weszłam do kuchni,
wyjęłam kromkę chleba i masło. Lou staną tuż za mną i położył
głowę na moim ramieniu. Zapytał czy też mu zrobię śniadanie.
Wzięłam na palec trochę masła i upaprałam mu nosek. Sam sobie
zrób – powiedziałam śmiejąc się z jego wyglądu. Próbowałam
przez to rozluźnić panującą sytuację. Lou złapał mnie w pół
i wytarł nos w moją twarz. W tej chwili do kuchni wszedł Niall.
Patrzył na nas jak na głupków, a my śmieliśmy się jak
zwariowani. Potem dodał, żebyśmy się spieszyli, gdyż dziś czeka
nas podróż do Austrii i nastawił wodę na herbatę. Po śniadaniu
spakowaliśmy nasze wszystkie rzeczy i wymeldowaliśmy się z hotelu.
Przed hotelem czekały jak zwykle fanki 1D. Aby dostać się do
samochodów musieliśmy podpisać kilka autografów i zrobić parę
zdjęć. Gdy dostaliśmy się do auta pojechaliśmy na lotnisko.
Po czterogodzinnym locie byliśmy już w Austrii. Pojechaliśmy do
hotelu i zajęliśmy pokoje. Ledwo co się położyłam, a Lou
powiedział, żebym założyła kurtkę i że mnie gdzieś zabiera.
Podróż trwała pół godziny. Jak zwykle przez całą drogę
prosiłam Louisa, żeby mi powiedział gdzie jedziemy, jednak on
powiedział, że to niespodzianka.
- Lou! Nie wierze! O matko! Spełniłeś moje marzenie! - krzyczałam
i skakałam jak głupia, gdy moim oczom pokazała się skocznia
narciarska. Skoczyłam mu na ręce i mocno przytuliłam.
- Wiedziałem, że się ucieszysz – powiedział zadowolony Louis.
Następnie Louis wyciągną z bagażnika specjalne kombinezony i
ubraliśmy się w nie. Byłam zaskoczona jak i kiedy on to wszystko
załatwił. Potem poszliśmy na trybuny i zajęliśmy miejsca. Były
to chyba najlepsze miejsca jakie mogłabym sobie wyobrazić. Po
wygranym przez Gregora Schlierenzauera turnieju poszliśmy do domków
skoczków. Tam miałam okazję poznać kilku skoczków i zrobić
sobie z nimi zdjęcia. Był to jeden z najlepszych dni w moim życiu,
a dzięki Louisowi spełniło się jedno z moich marzeń. Gdy
wracaliśmy do hotelu dziękowałam chłopakowi i obiecałam, że
kiedyś się mu odwdzięczę,
***********************************************************************************
Przepraszam, że rozdział taki krótki ale wczoraj wróciłam ze szpitala i chciałam coś szybko dodać. Mimo to mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania. Enjoy it :)
Przepraszam, że rozdział taki krótki ale wczoraj wróciłam ze szpitala i chciałam coś szybko dodać. Mimo to mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania. Enjoy it :)

ojej, co się stało, że w szpitalu byłaś ? ;(
OdpowiedzUsuńRozdział mega słodki ;) dlaczego gwiazdy zawsze mają lepiej? pstryknął palcami i załatwił jej wejście na skocznie, daj mi takiego Lou ;p